Get Adobe Flash player

Elektroniczny „nos” ratuje ludzi

Specjalne psy szukające ludzi uwięzionych pod gruzami budynków niedługo mogą stracić zajęcie. Poczciwe zwierzaki ma zastąpić elektroniczny detektor cząsteczek wydzielanych przez ciało człowieka. W ramach projektu Second Generation Locator for Urban Search and Rescue uczeni przeprowadzili właśnie pierwsze testy tej technologii w symulowanych gruzowisku.

 

Zespół specjalistów aż z czterech uczelni: Loughborough University, ateńskiej politechniki, Universitatea Babeș-Bolyai oraz Technischen Universität Dortmund zaprojektował i zbudował skomplikowany symulator zburzonego budynku ze zbrojonego betonu i szkła. Wewnątrz znalazły się czujniki substancji chemicznych.

W tak przygotowanym miejscu umieszczono ochotników. Różnorakie sensory bardzo szybko zaczęły wykrywać lotne cząsteczki produkowane przez ich ciała – dwutlenek węgla, amoniak i dużą ilość cząsteczek organicznych, m.in. aceton oraz izopren. Dało się nawet odnotować różnice w stężeniu niektórych substancji w zależności od tego, czy ludzie spali, czy czuwali oraz kiedy zjedli posiłek.

Przeprowadzone badanie było pierwszym eksperymentem tego rodzaju. Uczeni chcieli jak najwierniej odtworzyć naturalne warunki, ponieważ wykrycie poszukiwanych cząsteczek nie jest prostą sprawą. Wydzielane substancje reagują z materiałami znajdującymi się w budynku, a reakcje te zależą dodatkowo od takich czynników jak temperatura, wilgotność czy siła i kierunek wiatru.

Mimo to badacze są dobrej myśli. Eksperyment się powiódł. Ich celem jest teraz skonstruowanie przenośnego urządzenia, które będzie pomagało ratownikom w poszukiwaniu osób uwięzionych pod zwałami gruzu. W przeciwieństwie do psów elektroniczne nosy się nie zmęczą, nie trzeba będzie ich szkolić i będzie można ich wyprodukować właściwie dowolną ilość. Nie wiadomo jeszcze, co na to psy.

Marek Matacz/EurekNews 2011 09 13 a

 

CZYTAJ TAKŻE