Samolot sam się zbada

Samoloty przyszłości same zbadają czy są uszkodzone. Energię potrzebną do przeprowadzenia autodiagnostyki będą czerpać niemal dosłownie z powietrza. Nad nowatorskim systemem czujników pracują inżynierowie z niemieckiego oddziału koncernu EADS - właściciela Airbusa - oraz z Uniwersytetu Technicznego w Wiedniu.

Nowoczesny kadłub samolotu, wykonany z włókien węglowych, wciąż jest narażony na drobne, trudno dostrzegalne pęknięcia, które mogą być niebezpieczne dla integralności całej maszyny. Sieć sensorów, podłączonych bezpośrednio do kadłuba, mogłaby na bieżąco śledzić jego stan i zgłaszać ewentualne uszkodzenia. - Poważnym problemem jest zasilanie tych czujników. Pociągnięcie przewodów elektrycznych do setek sensorów byłoby kłopotliwe i kosztowne  – mówi prof. Ulrich Schmid z Uniwersytetu Technicznego w Wiedniu.

Stąd pomysł, by czujniki miały własne źródła zasilania,
produkujące energię elektryczną dzięki wykorzystaniu różnicy temperatur między wnętrzem samolotu a powietrzem na dużych wysokościach.

Częścią tej miniaturowej elektrowni jest niewielki zbiornik wody, która może przechować dużą ilość energii cieplnej przy stosunkowo niewielkiej masie. Generator termoelektryczny wyprodukuje prąd w oparciu o różnicę temperatur między ciepłą wodą a chłodnym powietrzem. Przy lądowaniu, przeciwnie, posili się różnicą pomiędzy rozgrzanym kadłubem a wystudzoną już wodą. Gdy różnica temperatur, nie będzie wystarczająca dla zasilenia generatora, elektronika zajmie się magazynowaniem i wydawaniem energii. Kilka miliwatogodzin, które elektrownia zbierze podczas przeciętnego lotu, wystarczy, by zaspokoić potrzeby sensorów.

- Jeden samolot jest
eksploatowany przez trzydzieści lat. Gdyby czujnik był zasilany przez baterie, musielibyśmy w tym czasie wymienić ich setkę – oblicza Dominik Swanson z EADS. Oczywiście, byłoby to kosztowne, pracochłonne, a także generowało duże ilości toksycznych odpadów.

Między sobą i z komputerem czujniki będą się porozumiewać bezprzewodowo. Brak przewodów uprości obsługę całego systemu, usunie jedno potencjalne źródło awarii, a przy tym nie zwiększy masy samolotu. - Jesteśmy przekonani, że wkrótce nasza technologia bezprzewodowych sensorów znajdzie się na pokładach wielu samolotów - podsumowuje prof. Schmid2011_06_17_b

Maciej Bójko/EurekNews