Stradivarius dla każdego

Skrzypce, które brzmią jak oryginalne Stradivariusy, a kosztują zaledwie ułamek ich ceny? Dzięki wykorzystaniu grzybów, które powoli „zjadają” drewno, uczonemu ze szwajcarskiego ośrodka naukowego EMPA w St. Gallen udało się stworzyć instrumenty, których dźwięk zwiódł nawet ekspertów.  

    Najsłynniejszy twórca skrzypiec na świecie - Włoch Antonio Stradivari, zmarł blisko 300 lat temu. Robione przez instrumenty (było ich ponoć około tysiąca) uznawane są za wyjątkowe, ponieważ ich dźwięk jest niezwykle pełny i liryczny. Nic więc dziwnego, że od lat Stradivariusy osiągają zawrotne ceny na aukcjach - w zeszłym roku jeden z nich został sprzedany za blisko 16 milionów dolarów. 

Jak podejrzewają naukowcy tajemnica wyjątkowego brzmienia skrzypiec tkwi w drewnie, z którego zostały zrobione. Deseczki używane przez Stradivariego oraz pracujących dla niego czeladników pochodziły bowiem z drzew rosnących w drugiej połowie XVII i pierwszej połowie XVIII wieku, a więc okresu, kiedy w Europie było bardzo zimno. W czasie, gdy klimat nie rozpieszcza, drzewa rosną wolno i równo, co przekłada się na niską gęstość oraz wysoki współczynnik sprężystości pozyskiwanego z nich drewna.


Dziś trudno znaleźć drewno o takich właściwościach, bo w ciągu ostatnich 300 lat klimat na Ziemi bardzo się zmienił. Jednak prof. Schwarze znalazł rozwiązanie tego problemu. Odkrył, że dwa gatunki grzybów: zmiennoporek szklisty (Physisporinus vitreus) i próchnilec długotrzonkowy (Xylaria longines), mogą wpływać na właściwości drewna. Wystarczy, że rosną na świerkach i jaworach, z których robi się potem skrzypce.  Grzyby częściowo rozkładają drewno, zmniejszając jego gęstość i zwiększając współczynnik sprężystości. Po 9 miesiącach proces ten wystarczy zahamować przy pomocy gazu - tlenku etylenu. Żaden grzyb nie przetrwa takiego traktowania. - Grzyby zmniejszają gęstość drewna, ale zazwyczaj oznacza to także zmniejszenie prędkości z jaką fale dźwięku przemieszczają się przez drewno. Wyjątkową cechą tych właśnie gatunków jest to, że „zjadają” drewno powodując stopniowe zmniejszanie się grubości ścianek jego komórek, pozostawiając całą strukturę sztywną, przez co dźwięk może przez nią swobodnie przechodzić - mówi prof. Schwarze.

Efekty całej tej procedury są naprawdę zdumiewające. W trakcie testów, schowany za kotarą brytyjski skrzypek Matthew Trusler grał (oczywiście nie jednocześnie) na skrzypcach zrobionych z mykodrewna prof. Schwarze oraz oryginalnym Stradivariusie. Zgromadzeni na sali eksperci, jak i publiczność, byli przekonani, że ten pierwszy z instrumentów to oryginalne dzieło włoskiego lutnika.

Teraz szwajcarski uczony zamierza dopracować swoją metodę produkcji mykodrewna, tak aby zupełnie nowe Stradivariusy mogły powstawać masowo.

Anna Piotrowska/EurekNews.pl
2012 09 10 a

 

Film: Zobacz i posłuchaj jak Matthew Trusler gra koncert skrzypcowy Mendelssohna na swoim Stardivariusie z 1711 roku.