Get Adobe Flash player

Szkodliwe meduzy

Meduzy, półprzezroczyste galaretowate stworzenia, zazwyczaj nie są szkodliwe. Jednak w większej liczbie bywają uciążliwe. Teraz amerykańscy naukowcy z Virginia Institute of Marina Science odkryli, że kiedy jest ich dużo, cierpi cały morski ekosystem.

Meduzy to bardzo aktywne drapieżniki polujące na rozmaite organizmy, od maleńkich skorupiaków po ryby. Ich rozmiary wahają się od kilku milimetrów do około 2 metrów średnicy - największe stworzenia z gatunku Stomolophus nomurai mogą ważyć nawet 200 kilogramów! Niektóre stanowią zagrożenie dla ludzi, bo ich jad powoduje bolesne oparzenia, problemy z oddychaniem a nawet zatrzymanie akcji serca. Są też meduzy jadalne, jak Rhopilema esculenta poławiana w Chinach i Japonii.

Ostatnio uczeni obserwują, jak w niektórych miejscach, dosłownie nagle pojawiają się tysiące meduz. Zjawisko to wiążą z zakwitem fitoplanktonu - mikroskopijnych organizmów roślinnych. Fitoplankton jest źródłem pokarmu dla drobnych stworzeń, którymi odżywiają się meduzy. Na dodatek w rejonie swojego zakwitu powoduje też powstanie beztlenowego środowiska, w którym ryby nie są w stanie przeżyć, za to przezroczyste drapieżniki rozmnażają się masowo. I im mniej ryb, tym więcej meduz, bo te pierwsze zjadają małe okazy tych drugich.

By sprawdzić, w jaki sposób duża liczba meduz wpływa na ekosystem, naukowcy pod kierunkiem Roda Condona postanowili zbadać ich rolę na procesie przekazywania energii w morskim łańcuchu pokarmowym.

W tym przypadku energią jest węgiel. Pierwiastek pochodzi z dwutlenku węgla pobieranego przez morskie rośliny z powietrza i jest przez nie wykorzystywany do budowy organizmu. Kiedy roślinę (w tym przypadku fitoplankton) zjada mały skorupiak, zawarty w niej węgiel zużywa do własnego wzrostu i oddychania. A gdy skorupiaka zje meduza, cały cykl się powtarza. Tego typu zjawisko nazywamy przepływem energii. Im więcej meduza wykorzysta węgla, tym więcej zdobędzie energii i tym bardziej urośnie.

Jednak grupa Condona dowiodła, że dorosłe meduzy są pułapką energetyczną, bo ryby i inne morskie organizmy ich nie jedzą. Przez to przepływ energii jest zablokowany i cały ekosystem nie działa właściwie.

Co więcej, nawet po śmierci meduzy przynoszą więcej szkody niż pożytku. Rozkładające je bakterie mają problem z „utylizacją” znajdującego się w nich węgla, bowiem jest go bardzo dużo. Normalnie, morskie stworzenia zawierają 6 razy więcej węgla niż azotu, a w przypadku meduz jest go 25- do 30 razy więcej. Zamiast więc używać go do budowy własnych organizmów, wydalają wraz z CO22011_06_07_a

Paweł Jakub Jaszczuk

 

CZYTAJ TAKŻE

Komentarze (1)
1poniedziałek, 21, styczeń 2013 14:34
@@@