Ptaki nie patrzą, gdzie lecą

Sądzimy, że "sokoli wzrok" to wzrok bardzo dobry. Okazuje się jednak, że utrwalone w języku przekonania o ptasich cechach są mocno przesadzone. Drapieżne ptaki giną w zderzeniach z wysokimi przeszkodami, bo... nie patrzą, dokąd lecą - informuje najnowszy numer czasopisma IBIS.

W wyniku zderzeń z turbinami wiatrowymi, budynkami oraz innymi wysokimi obiektami stworzonymi przez człowieka ginie co roku ogromna liczba ptaków. Skala tego zjawiska jest tak wielka, że może zagrażać przetrwaniu całych gatunków. Oblicza się, że w Europie wśród padłych osobników bociana białego aż 25 proc. młodych i 6 proc. dorosłych stanowią ofiary zderzeń z liniami wysokiego napięcia i porażenia prądem. To samo jest co roku powodem śmierci aż 1/3 afrykańskich dropi białoskrzydłych.

- Z perspektywy człowieka wydaje się dziwne, że ptaki tak często zderzają się z dużymi obiektami, zupełnie jakby ich nie widziały - mówi autor badań, profesor Graham Martin z Birmingham University.

Najnowsze badania dowodzą jednak, że ptaki patrzą na świat zupełnie inaczej niż my. Gdy podczas lotu skierują wzrok na dół, mają przed sobą martwe pola i nie zauważają zbliżających się przeszkód. Ale nawet jeśli patrzą na wprost, rozdzielczość ich wzroku może być zbyt słaba, by dostrzec przeszkodę. Ptasie oczy nie służą bowiem do podziwiania detali otoczenia, lecz do wykrywania ruchu, bo szybkie dostrzeżenie ofiary lub drapieżnika jest kluczowe dla przetrwania. Jest jeszcze jeden problem - ptaki nie mogą dowolnie regulować prędkości swojego lotu. Gdy widoczność jest ograniczona, np. przez deszcz, mgłę czy zapadający zmrok, po prostu lecą zbyt szybko, by móc w porę uniknąć przeszkody.

Do tej pory problem usiłowano rozwiązać przez uczynienie wysokich obiektów lepiej widocznymi, ale teraz okazuje się, że były one lepiej zauważalne tylko dla ludzi2011_03_18_a

Ewa Zegler-Poleska