Kibicowanie gorsze niż granie

 

Obiegowa mądrość głosi, że pełne przemocy gry komputerowe czynią graczy agresywnymi. Eksperyment brytyjskich psychologów z University of Huddersfield dowodzi jednak, że gry są nieszkodliwe, dużo gorszy jest... sport.

– W swoich materiałach dziennikarze często zakładają, że pełne przemocy gry pobudzają gracza do agresji, a gry jej pozbawione – przeciwnie. Porównaliśmy brutalną grę z symulatorem jazdy samochodem. Okazało się, że udawana jazda samochodem bardziej pobudzała emocjonalnie niż udawane strzelanie do ludzi – mówi dr Simon Goodson z University of Huddersfield.

W ramach eksperymentu testowano różne gatunki gier. Gracz nosił na głowie siatkę EEG, która rejestrowała aktywność mózgu. Okazało się, że brutalne gry nie wywoływały głębokich emocji.
 – Na ile gry odzwierciedlają prawdziwe życie, na tyle doświadczamy podczas grania prawdziwych emocji. Przemoc z gier wideo, taka jak strzelanie do kosmitów, jest nam obca. Dlatego nie budzi to w nas większych emocji – wyjaśnia Goodson. O ile „Gears of War”, krwawa rozprawa z kosmitami, okazała się niewinną zabawą, o tyle piłkarska „Pro Evolution Soccer” wyzwalała demony agresji. Gracz klął na grę, klął na arbitra, nawet na psychologów nadzorujących eksperyment. Jego emocje nie różniły się od tych, które targają kibicem z trybun oglądającym porażkę swojej drużyny.

Eksperyment bynajmniej nie dowodzi, że gry sportowe popychają graczy do aktów przemocy. – Ludzie nie popełniają brutalnych przestępstw z powodu jakiejkolwiek gry. Po prostu dowiedliśmy, że sport  bardziej niż strzelanki pobudza emocjonalnie graczy – podsumowuje Goodson.

Maciej Bójko/EurekNews 2011 08 11 b