Get Adobe Flash player

Gorąca krew dinozaurów

Choć wymarły miliony lat temu, naukowcom udało się zmierzyć temperaturę ich ciała. I okazało się, że olbrzymie roślinożerne dinozaury mogły być równie ciepłokrwiste, co dzisiejsze ssaki - dowodzą na łamach „Science Express" amerykańscy i niemieccy naukowcy.

Zmierzenie temperatury ciała zwierzęcia, które umarło dawno temu nie jest łatwe. Kwestię tę rozwiązali uczeni pod kierunkiem Roberta Eagle z California Institute of Technology (Caltech-u). Wykorzystali fakt, że w zależności od temperatury ciała, zmienia się ilość i proporcje rozmaitych izotopów w szkliwie nazębnym zwierząt. W tym przypadku chodziło o zmierzenie koncentracji rzadko spotykanych ciężkich izotopów węgla (C-13) i tlenu (O-18) w 11 zębach wielkich roślinożernych dinozaurów sprzed ok. 150 milionów lat. Skamieniałości zauropodów: brachiozaura i kamarazaura pochodziły z Tanzanii oraz Stanów Zjednoczonych.

Analizy zawartości izotopów pozwoliły stwierdzić, że średnia temperatura ciała brachiozaura wynosiła około 38,2 st. Celsjusza, natomiast jego krewniaka - kamarazaura ok. 35,7 st. To zadziwiające odkrycie, bo jeszcze nie dawno sądzono, że pod względem przemiany materii i ciepłoty ciała dinozaurom bliżej było do zmiennocieplnych gadów niż stałocieplnych ssaków. Nowe badania dowodzą jednak, że dinozaury były znacznie cieplejsze niż krokodyle czy aligatory.

Naturalną konsekwencją zmienno- czy stałocieplności są dwa odmienne style życia. Ciepłota ciała zwierząt zmiennocieplnych zależy od temperatury otoczenia, dlatego po zimnej nocy są mało ruchliwe i dopiero po ogrzaniu promieniami słońca ruszają na łowy. Do życia potrzebują jednak zaledwie 1/10 energii stworzeń stałocieplnych.

W przypadku istot ciepłokrwistych sytuacja jest odwrotna. Same regulują temperaturę swojego ciała. Stąd muszą stosunkowo dużo jeść by je ogrzać.  Ale dzięki temu są mobilne, i w dzień i w nocy.

Fakt, że temperatura ciała dinozaurów była podobna do ciepłoty ciała ssaków implikuje, że wymarli roślinożercy byli ciepłokrwiści. Sprawa wydaje się jednak nieco bardziej skomplikowana, bo niektóre teorie zakładają, że duże dinozaury były stałocieplne nie dlatego, że już tak miały, lecz z powodu dużej masy ciała (gigantotermia). Oznacza to, iż ich mniejsi pobratymcy mogli być zmiennocieplni.

Dlatego uczeni planują teraz kolejne analizy zawartości izotopów w zębach wymarłych stworzeń, tych całkiem małych oraz młodych roślinożerców z grupy zauropodów. Liczą, że dzięki temu będzie można wyjaśnić zagadkę rzekomej stałocieplności dinozaurów2011_06_24_b1

Anna Piotrowska/EurekNews

CZYTAJ TAKŻE

Komentarze (1)
1sobota, 25, czerwiec 2011 14:03
Jeśli miałoby się okazać, że wśród dinozaurów istniało zróżnicowanie pod względem mechanizmów regulacji temperatury ciała, to rodzi się pytanie o tory, jakimi ewoluowało. Podobna kwestia ma miejsce w przypadku terapsydów (a może także i synapsydów) - bezpośrednich przodków ssaków.