Kiedy liliowce były górą

Kiedy wymierają drapieżniki, ich ofiary zaczynają dominować w środowisku. Tak było w
przypadku ryb oraz liliowców 360 milionów lat temu - dowodzą na łamach dzisiejszego
Proceedings of the National Academy of Sciences” (PNAS-u) amerykańscy
uczeni.

Od lat wiadomo, że usunięcie drapieżnika z ekosystemu, powoduje zwiększenie liczby
zwierząt, na które do tej pory polował. To logiczne. Amerykańskim naukowcom z
trzech uniwersytetów: University of Chicago, West Virginia University oraz Ohio
State University
udało się jednak wykazać, że podobnie było w przeszłości, pod koniec
epoki zwanej dewonem, około 360 milionów lat temu.

W trakcie ówczesnego wymierania, a właściwie jednego z jego epizodów nazywanego Hangenberg, w oceanach doszło do zagłady wielu gatunków drapieżnych ryb, a te, które przetrwały zostały zdziesiątkowane. Przeprowadzone przez naukowców analizy wykazały, że wydarzenie to doprowadziło do niesłychanego rozkwitu liliowców - morskich stworzeń spokrewnionych z rozgwiazdami. Przez kolejne 15 milionów lat zwierzęta te były prawdziwymi władcami mórz.

Naukowcy są przekonani, że ustalenia odnoszące się do stworzeń wymarłych setki milionów lat temu, można odnieść do obecnych wydarzeń, np. postępującej zagłady rekinów. - Nasze badania dowodzą, że obserwowane dziś procesy ekologiczne mogą mieć długofalowe konsekwencje ewolucyjne. Chociaż na pierwszy rzut oka idea ta nie wydaje się specjalnie odkrywcza, wielu biologów twierdzi, że jest inaczej - mówi William Ausich z Ohio State University. Tylko, co się stanie, kiedy zabraknie rekinów? Tego jeszcze nie wie niktbrak

Anna Piotrowska