Get Adobe Flash player

Ostatni prom

Jutro w kosmos leci wahadłowiec Atlantis. Będzie to nie tylko ostatnia misja tej konkretnej maszyny, lecz także ostatnia misja promu w historii. Epoka wahadłowców właśnie dobiega końca.2011_07_07_a01

To misja, której wcale miało nie być: zgodnie z planem jako ostatni w kosmos w maju tego roku miał polecieć prom Endeavour. W tym samym czasie Atlantis, zgodnie z procedurą, powinien czekać w pogotowiu gotowy do akcji ratunkowej, gdyby jego młodszy brat doznał uszkodzenia i nie był w stanie o własnych siłach wrócić na Ziemię. Jesienią 2010 administratorzy NASA zauważyli, że jeżeli  misja „launch on need" („start z konieczności") okaże się – jak zawsze dotąd – niepotrzebna, pozostaną po niej zasoby, z których da się zmontować jeszcze jedną, tym razem już naprawdę ostatnią misję. Idea, choć prosta, omal nie rozbiła się o tak prozaiczne przeszkody, jak niezdolność amerykańskiego Kongresu do uchwalenia budżetu Stanów Zjednoczonych na rok podatkowy 2011 (co ostatecznie udało się dopiero w kwietniu). Mimo wszystko prom jest gotów do startu.

 

FILM: Zobacz historię wahadłowców w skrócie!


Sama misja nie należy do najciekawszych. Atlantis zawiezie na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) moduł logistyczny Rafaello, wypakowany do granic ładowności żywnością, częściami zamiennymi oraz innymi zasobami niezbędnymi do codziennego funkcjonowania stacji. ISS dostanie też eksperymentalny sprzęt nazwany Robotic Refuelling Mission, który, jak sama nazwa wskazuje, ma służyć do zautomatyzowanego zaopatrywania sztucznych satelitów w paliwo. Jeżeli RRM okaże się adekwatny do tego zadania, NASA planuje udostępnić tę technologię sektorowi prywatnemu. 

Z ciekawostek: prom zawiezie na orbitę pierwszego w historii iPhone'a. Naukowcy planują używać go do eksperymentów, wykorzystując akcelerometr, żyroskop i kamery urządzenia. Jako że tym razem asekuracyjna misja „launch on need" jest fizycznie niemożliwa (Atlantis wykorzysta ostatni istniejący zbiornik paliwa dla promów) w razie ewentualnych kłopotów mniejsza niż zazwyczaj, czteroosobowa załoga poczeka na pokładzie ISS na rosyjskie Sojuzy, które zabiorą astronautów do domu.

Era promów kosmicznych kończy się, a jej bilans wypada niestety na niekorzyść tych maszyn. Z jednej strony, tylko wahadłowce posiadające ogromną ładowność były w stanie wynieść na orbitę moduły niezbędne do konstrukcji ISS. Za pomocą promów NASA umieściła w kosmosie, i później serwisowała, Teleskop Hubble'a, a także pracujący w paśmie gamma Teleskop Comptona i rentgenowski Teleskop Chandra. Z drugiej strony, program okazał się kosmicznie drogi, a same maszyny zawodne. Jeden lot miał w założeniu kosztować 10 milionów dolarów – ale koszt okazał się 20-krotnie wyższy. Konstrukcja ISS sprawiła, że wahadłowce stały się niezastąpione, co wydłużyło ich życie z planowanych 10-15 lat do 30, i dodało kolejne dziesiątki miliardów do rachunku. Łącznie program promów kosmicznych kosztował przeszło 200 mld dolarów. Ponadto, z pięciu zbudowanych, zdolnych poruszać się w przestrzeni kosmicznej, dwa uległy zagładzie, co daje zawodność na poziomie 40 procent. Nic dziwnego, że naukowcy mają wątpliwości, czy pożytki płynące z wahadłowców zrównoważyły gigantyczne koszty związane z funkcjonowaniem całego programu.

Po zakończeniu misji Atlantisa, NASA nie planuje, jak na razie, żadnej kolejnej załogowej misji kosmicznej.



Maciej Bójko/EurekNews

 

FILM: Zobacz przyszłość podboju kosmosu

CZYTAJ TAKŻE