Get Adobe Flash player

Jest cieplej, więc mamy powodzie

Globalne ocieplenie odpowiada za powodzie, jakich ostatnio doświadczamy - czytamy na łamach dzisiejszego „Nature”. Do takiego wniosku doszli niezależnie od siebie naukowcy z dwóch różnych zespołów prowadzących badania nad wpływem człowieka na klimat Ziemi.

Pierwsza grupa uczonych pod kierunkiem Francisa Zwiersa z Pacific Climate Impacts Consortium, przeanalizowała dane na temat intensywności opadów na półkuli północnej – w Ameryce Północnej, Europie i Azji wraz z Indiami - w drugiej połowie XX wieku. Wyliczono, iż wzrastająca ilość gazów cieplarnianych w atmosferze - efekt działalności człowieka – przyczyniła się do nasilenia ulewnych opadów, jakie zaobserwowano na około dwóch trzecich badanego obszaru.

Z kolei zespół Pardeepa Palla z University of Oxford skupił się na analizowaniu przyczyn powodzi, które dotknęły Anglię i Walię w 2000 r. Były to najstraszniejsze powodzie w brytyjskiej historii, a przynajmniej od 1766 roku, czyli początków prowadzenia tamtejszych rejestrów pogody.

By dociec, co spowodowało tę katastrofę, badacze przeprowadzili kilka tysięcy symulacji warunków pogodowych dla jesieni 2000 roku. Część z nich symulowała warunki klimatyczne, jakie mogłyby istnieć, gdyby nie było emisji gazów cieplarnianych ani globalnego ocieplenia. Okazało się, że w dziewięciu symulacjach na 10 obecność gazów cieplarnianych zwiększała ryzyko powodzi o ponad 20 procent, a w dwóch przypadkach na trzy wzrost ten wynosił aż ponad 90 proc.

W komentarzu zamieszczonym na łamach „Nature”, Richard P. Allan z Wydziału Meteorologii University of Reading podkreślił, że badania jego kolegów miały jeszcze jeden, niezwykle niepokojący wynik. Wszystko wskazuje na to, iż wykorzystywane dziś do prognozowania pogody modele klimatyczne są nieprecyzyjne. Nie doceniają bowiem wpływu człowieka i wywoływanego przez niego globalnego ocieplenia na intensyfikację opadów oraz ryzyko lokalnych powodzi2011_02_17c

Agnieszka Szymczak 
 

CZYTAJ TAKŻE