Rezultat chemioterapii można przewidzieć

Leczenie nowotworów już niedługo będzie bardziej skuteczne. Amerykańscy naukowcy opracowali bowiem test, który pomoże przewidzieć, czy chemioterapia u danego pacjenta będzie efektywna – informuje „Science″. Dzięki temu lekarze będą w stanie wybrać możliwie najlepszą formę terapii.

Chemioterapia to walka z rakiem polegająca na stosowaniu leków cytostatycznych, które są toksyczne dla szybko namnażających się komórek – a do takich należą właśnie komórki nowotworowe. Przynajmniej tak wyjaśniano działanie cytostatyków do tej pory, choć nie uzyskano na to dowodu satysfakcjonującego naukowców. Były za to wątpliwości – istnieją bowiem nowotwory błyskawicznie atakujące organizm, które wcale nie poddają się chemioterapii. Znamy też takie, które rozwijają się powoli, a mimo to są na nią wrażliwe. Leki cytostatyczne niepotrzebnie uszkadzają też całkiem zwykłe, zdrowe, ale szybko rosnące komórki w naszych organizmach – np. szpiku kostnego, krwi, mieszków włosowych – czego efektem są nieprzyjemne skutki uboczne. Ale z drugiej strony są też w naszych ciałach inne zdrowe komórki, które namnażają się w szybkim tempie, a chemioterapia ich nie niszczy.
 

Wyniki badań wykonanych przez zespół pod wodzą Anthony′ego Letaia z amerykańskiego Dana-Farber Cancer Institute sugerują, że trzeba zrewidować dotychczasowe poglądy na to, dlaczego chemioterapia jest skuteczna. Wiele cytostatyków niszczy struktury komórek nowotworowych, w szczególności ich DNA i mikrotubule, nadające komórce kształt i spełniające inne ważne funkcje. Kiedy zniszczenia są tak rozległe, że nie mogą być naprawione, komórka rozpoczyna proces apoptozy, czyli programuje się na samozniszczenie. To istne samobójstwo z premedytacją, ale w słusznym celu – nieodwracalnie uszkodzone komórki poświęcają się, aby inne komórki mogły uniknąć zagłady.
 

Badacze stwierdzili, że komórki nowotworowe u progu śmierci są bardziej wrażliwe na chemioterapię niż inne. A w dodatku można zmierzyć, jak daleko są od tego progu. To możliwe dzięki sprawdzeniu, co dzieje się w mitochondriach – bo to właśnie tam zapada decyzja, czy komórka ma umrzeć. Przesądza o tym działanie białek z grupy określanej skrótem BCL-2. W mitochondriach grają one w różnych drużynach – niektóre dążą do apoptozy, czyli śmierci komórki, inne starają się ją przed nią uchronić. Przewaga jednych lub drugich rozstrzyga o jej losie.
 

O apoptozę walczą peptydy BH3 i to właśnie nimi zainteresowali się naukowcy. W laboratorium spreparowali komórki tak, aby można było do nich wprowadzić te peptydy. Potem sprawdzali, czy wskutek ich działania w mitochondriach powstają dziury – to oznaka, że komórka podejmie próbę samobójczą. Obserwację zmian w mitochondriach umożliwił barwnik fluorescencyjny. Zmierzenie ilości peptydów BH3 potrzebnej do zniszczenia komórki pozwoliło zaś określić, jak daleko były od progu śmierci.
 

Badacze użyli tej techniki do przewidzenia celowości chemioterapii u 85 pacjentów, którzy mieli być jej poddani, chorujących na różne nowotwory – szpiczaka mnogiego, przewlekłą białaczkę szpikową, białaczkę limfoblastyczną czy raka jajnika. Okazało się, że leczenie cytostatykami przyniosło najlepsze efekty u tych pacjentów, u których komórki nowotworowe były już zaprogramowane na apoptozę.
 

Nowa metoda może więc pomóc onkologom wybrać najlepszą formę terapii raka. Pacjenci, u których chemioterapia byłaby nieskuteczna, unikną więc niepotrzebnego leczenia i jego przykrych skutków ubocznych.
 

Ewa Zegler-Poleska/EurekNews.pl 2011 10 28 d