Wojna z własnym mózgiem

Ludzki mózg kocha jedzenie. Zrozumienie roli, jaką jego zachcianki odgrywają w naszym życiu, pozwoli odnieść sukces w walce z plagą otyłości – twierdzą na łamach „Journal of the American Dietetic Association″ naukowcy z Rush University Medical Center.

Każdy, kto był kiedykolwiek na diecie, wie, jak trudno odmówić sobie ulubionych – ale tuczących – przysmaków. Osoby chorobliwie otyłe, które muszą schudnąć, zwykle dowiadują się od dietetyka, co powinny jeść, a czego się wystrzegać. Ale unikanie niezdrowego jedzenia nie przychodzi im łatwo – nawet bardzo zmotywowani i dobrze poinformowani pacjenci z trudem stosują się do zaleceń lekarza. Przez to nie tylko nie chudną, lecz także mają kolejne problemy – z psychiką. Odstępstwa od diety sprawiają, że dana osoba zaczyna uważać swoją otyłość za wynik braku silnej woli i jej motywacja do odchudzania spada.

Naukowcy z Rush University Medical Center proponują więc zmianę w podejściu do leczenia otyłości – uwzględniającą fakt, że trzymanie się diety nie jest po prostu kwestią silnej woli. Poskromienie apetytu na niezdrowe jedzenie to prawdziwa walka – i to walka z własnym mózgiem! Podczas jedzenia uruchamia się w nim bowiem tzw. układ nagrody, zwany też ośrodkiem przyjemności – w mózgu wydziela się dopamina, nazywana hormonem szczęścia. A przecież lubimy odczuwać przyjemność...

Poza tym natychmiastowa nagroda w postaci jedzenia jest silniejsza niż wizja smukłej sylwetki w bliżej nieokreślonej przyszłości. – Większość z nas wolałaby dostać 200 dolarów dzisiaj niż 300, ale za rok – wyjaśnia to zjawisko psycholog Brad Appelhans z Rush University Medical Center. Na szczęście w mózgu jest jeszcze kora przedczołowa, która odpowiada za planowanie, celowe działanie i samokontrolę. To tutaj zapada decyzja, czy sięgniemy po pyszne, ale tłuste i słodkie ciastko, czy po dietetyczne chrupkie pieczywo.

Walka z własnym umysłem nie jest wcale prosta. Ale można walczyć z sytuacjami, które przyczyniają się do łamania diety. Aby uniknąć impulsywnych zachowań, dobrze jest w ogóle usunąć niezdrowe jedzenie z zasięgu wzroku – w domu czy w miejscu pracy, robić zakupy tylko ze spisaną wcześniej listą albo wprost w internecie. Jedzenie poza domem też osłabia mechanizmy kontroli, więc w restauracji czy barze należy szczególnie uważać. Jeśli otyłość jest efektem „zajadania” stresu, trzeba poznać inne, lepsze sposoby na radzenie sobie z nim. Dobrze jest też skoncentrować się na celach krótkoterminowych – np. na gotowaniu zdrowo trzy razy w tygodniu – niż na myśleniu, jaką wagę chcemy osiągnąć za pół roku.

Ewa Zegler-Poleska/EurekNews 2011 08 01 b