Zagadka moai rozwiązana?

Wyspa Wielkanocna została zasiedlona około 1200 roku, czyli 800 lat później niż się sądzi i nigdy nie było tam wielotysięcznego, bogatego społeczeństwa, które za sprawą nierozsądnej polityki ekologicznej doprowadziło do upadku miejscowej kultury.

Tak twierdzą na łamach swojej najnowszej książki „The Statues that Walked: Unravelling the mystery of Easter Island” archeolodzy Carl Lipo z California State University oraz Terry
Hunt z University of Hawaii. Według nich, tuż po przybyciu na wyspę polinezyjscy osadnicy zaczęli intensywnie wypalać miejscowe lasy palmowe. Zagładę drzew przyspieszyły przywiezione przez kolonistów szczury, które odżywiały się ich nasionami.

Jednak z powodu nieurodzajnej gleby wyspa Wielkanocna nigdy nie była tropikalnym rajem. Nie była w stanie utrzymać populacji większej niż 3 tysiące ludzi. Miejscowe olbrzymie posągi moai zostały wykute i ustawione wzdłuż wybrzeża przez niewielkie grupy mężczyzn. 

W ten sposób Lipo i Hunt polemizują z teorią Jareda Diamonda, który w książce „Upadek” twierdził, że na Wyspie Wielkanocnej kilkaset lat przed przybyciem Europejczyków żyło 15 tys. ludzi. A ich krótkowzroczność doprowadziła do ekologicznej katastrofy. Uczeni sądzą, iż zagładę mieszkańcom tego skrawka lądu przyniosły choroby sprowadzone przez Holendrów w XVIII wieku2011_05_06_c

Anna Piotrowska